Policja bagatelizuje doniesienia o spaleniu flagi Ukrainy

11 listopada 2016 podczas Marszu Niepodległości doszło do antyukraińskich wystąpień. Prezes Młodzieży Wszechpolskiej Bartosz Berk w swoim przemówieniu ze wzburzeniem opowiadał o tym, że „milion Ukraińców osiedlonych jest w Polsce”, a „rząd nie ma pomysłu, jak ich asymilować”. Kilku uczestników Marszu spaliło flagę Ukrainy. Młodzież Wszechpolska oświadczyła, że była to flaga Śląska, a policja w pierwszych komunikatach powtarzała tę narrację.

Policja komentowała incydent na swoim oficjalnym profilu na Twitterze: – Czyn nieładny, znany nam, ale prawdopodobnie wg ustaleń była to flaga RAŚ – Autonomii Śląska, a nie sąsiadów z Ukrainy. Taką wersję przedstawia także Młodzież Wszechpolska w swoim oświadczeniu: – Okoliczności sprawy jednoznacznie wskazują, że była to flaga w barwach Górnego Śląska, która została pomylona z flagą Ukrainy.

„Okoliczności sprawy” są jednak takie, że podczas palenia flagi skandowano okrzyki „Je…ć UPA i Banderę”, co wyraźnie słychać na nagraniu incydentu. Po wskazaniu przez użytkowników Twittera tych okoliczności, skandaliczny tweet, powtarzający stanowisko MW pomimo istnienia ogólnodostępnego nagrania dowodzącego antyukraińskiego charakteru tego zdarzenia, a jednocześnie sugerujący, że spalenie flagi śląskiej miałoby być mniej poważnym incydentem, został usunięty z profilu policji.

ŹRÓDŁA: tvn24.pl, mw.org.pl, wprost.pl, youtube.com